Zarzekałam się, że nie biorę się już za kartki.
Ale jednak powstały...
Aż samej nie chce mi się wierzyć, że zdecydowałam się na zrobienie kartki ślubnej.
Miała być jedna, ale zrobiłam trzy.
Nie czuję tematu kartkowego, więc postanowiłam dać wybór.
Zarzekałam się, że nie biorę się już za kartki.
Ale jednak powstały...
Aż samej nie chce mi się wierzyć, że zdecydowałam się na zrobienie kartki ślubnej.
Miała być jedna, ale zrobiłam trzy.
Nie czuję tematu kartkowego, więc postanowiłam dać wybór.
... małych zmianach.
Najpierw chciałabym bardzo gorąco podziękować wszystkim tym,
którzy zrozumieli moje rozterki i zechcieli mi pomóc.
Dziękuję także tym, którym moja Miętka spodobała się w przedstawionej wersji.
Z każdą pracą rękodzielniczą jest tak, że jednych zachwyca, a drudzy odwracają się tyłem.
Wiem o tym, rozumiem i powiem szczerze, że też tak mam.
A teraz do rzeczy: prosiłam o podpowiedzi, otrzymałam i skorzystałam,
zgodnie ze śmieszną zasadą "muszę, bo się uduszę" 😊
zrobiłam pewne poprawki.
Po przeczytaniu komentarza Bożenki przed północą od razu zaczęłam działać.
Bożenko, z całego serca Ci dziękuję😘, że Ci się chciało napisać ten komentarz.
Dla niewtajemniczonych napiszę, że Bożenka to mistrzyni wielu technik.
Wiele miesięcy temu zawiesiła prowadzenie bloga, ale czasem się odezwie tu i tam.
tym bardziej jestem wdzięczna.
Po zmianach moja Miętka prezentuje się tak:
Witam serdecznie i bardzo dziękuję za ciepłe słowa pod poprzednim postem.
Miło się czyta takie pochwały wiedząc, że pochodzą od życzliwych ludzi. 😊👨👩👧👧
Chciałam dziś przedstawić szydełkowego misia.
Długo zastanawiałam się czy warto go pokazywać, bo po prostu jestem z tej pracy niezadowolona.
Zwykle robię swoje prace szydełkowe "na wyczucie"
i jakoś do tej pory udawało mi się uchwycić właściwe proporcje zabawek.
No ale zawsze musi być ten raz, który przynosi wiele trudu, poprawek i niezadowolenia.
Miś znalazł już miejsce w pudełku w szafie.
Jednak po dłuższym namyśle postanowiłam go pokazać z nadzieją,
że ktoś mi podpowie jak go poprawić by był misiem do przytulania a nie do szuflady czy pudełka.
Nie podoba mi się w nim głowa (chyba za duża), oczy no i cała mordka.
Patrząc na to większe zdjęcie uważam, że to mordka jednak za duża,
a oczy zbyt szeroko osadzone.
........
Bardzo proszę o szczerą, konstruktywną ocenę.
Chciałabym by miś znalazł swój dom a nie zalegał mi w szafie.
Proszę pomóżcie...
Już Wam dziękuję za wszelkie pomysły naprawy mojej pracy.😘
Przesyłam najcieplejsze pozdrowienia z zapachem wiosny w powietrzu,
Alina
nawet więcej... ciastko, ciacho 🧁
14 luty to dzień , w którym wszyscy okazują sobie więcej uczuć,
obdarowują się prezentami, słodyczami, wysyłają serduszkowe karteczki.
Takie niepolskie święto, ale uczucia są przecież jak najbardziej polskie.
Nie zamierzam z nikim dyskutować na temat sensu Walentynek
tylko przedstawiam szybciutko swoje okazałe ciastko uszyte na ten dzień.
Należę do grupy łasuchów, więc ciastko wyrosło mi spore i jest ciachem;
Kolorystyka nie czerwona, a różowa, trochę amarantu, fuksji i landrynki.
Myślę, że znajdą się zwolennicy i tych kolorów.
Przyznam się, że pierwszy raz pokusiłam się o uszycie takiego tortowego ciacha.
Wcześniej bałam się, że nie podołam takiemu zadaniu.
Ale wiecie, zawsze musi być ten pierwszy raz.
Wczoraj obchodzony był Światowy Dzień Pizzy,
a moja wnusia Pola świętowała swoje imieniny.
Z tej okazji przygotowałam dla niej filcową zabawkę - pizzę.
W dzisiejszych czasach zabawek wszędzie do woli; kolorowe, tanie, drogie,
wartościowe, tandetne.
Co się komu podoba i na co kogo stać.
Ja lubię zabawki bardziej edukacyjne, kreatywne, po prostu rozwijające dziecko.
I takimi obdarowuję dzieci. 🎁
Czy mi się to udaje, może ktoś odważy się ocenić😊, proszę.
Oto moja pizza;
Na początek dwa kawałki, do wyboru.
Dalej cała w swej okazałości serwowana na prawdziwej desce.
Pizza w połowie jest ze świeżym pomidorem, a w połowie z zieloną papryką z listkiem bazylii.
W takiej postaci była upominkiem dla Poli.
Dziecko, jak to dziecko musiało zajrzeć co kryje się pod każdym składnikiem,
więc przedstawię Wam po kolei proces rozbierania mojej pizzy.
... spędziłam kilka dni stycznia. Niestety kiedy mam możliwość sfotografowania moich prac pogoda kiepska; szaro, buro i ponuro, a zdjęcia nie oddają tego co zrobiłam. Czekałam i zwlekałam z publikacją, aż się zdecydowałam, bo czas ucieka.
Będzie zabawkowo;
Tak, tak... cały poprzedni rok miałam rękodzielniczo i blogowo rozleniwiony.
Zatem w nowy wchodzę z nadzieją, że będę działać więcej i pokazywać więcej. Zaczynam w rytmie slow od wygodnego obuwia, choć to mocne słowo jak na mój wytwór.
Z przeleżanej w szufladzie włóczki o niewiadomej nazwie zrobiłam sobie kapciuszki. Wygodne, pasujące do każdej domowej kreacji.
W 2021 życzę wszystkim dużo radości z tworzenia, pisania i dzielenia się swoimi wytworami, niech się dzieją dobre rzeczy:))