W lipcu ozdabiałam kieliszki ślubne.
Przedstawiam Wam teraz efekty realizacji zamówienia.
Kieliszki okleiłam papierem ryżowym w krateczkę
i polakierowałam lakierem satynowym z brzoskwiniowym połyskiem.
Zadanie to niby proste, jednak sprawiło mi wiele problemów.
Kiedy usłyszałam: "nie przejmuj się, bo to tylko na chwilę, a później je rozbijemy",
trochę pary spuściłam i zrobiłam drugie, takie do wyboru.
Nie jestem zadowolona z tego zamówienia, ale z gustami nie dyskutuję.
Podobały się, no i to sprawiło mi radość.
Ale przyznam, że nie lubię spełniać niedookreślonych planów dorosłych.
Natomiast pomysły dla dzieci uwielbiam realizować.
Szycie zabawek jest dla mnie pracochłonne, ale sprawia mi wielką przyjemność,
a uśmiech dziecka w zabawie nimi, to dodatkowa satysfakcja.
Ponieważ w lipcu prawie wszędzie była susza i ślimaka trudno wypatrzeć,
prośbę dostałam o uszycie ślimaka.
Tak na przekór naturze. 😊
Uszyłam już niejednego, więc materiały w pudełku miałam gotowe wraz z ozdobnikami.
Oto moje ślimacze uszytki w skrzynce z lawendą;
Są zdecydowanie większe od tych spotykanych w parku czy na łące,
ale zabawka, to zabawka i może mieć trochę zmyśloną formę.
......
Tym razem moje wytwory nieszydełkowe w ramach małego przerywnika,
bo ostatnio z szydełkiem się nie rozstaję.
Ale kolejny post będzie szydełkowy, na który zapraszam już dziś.
Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco, wbrew coraz chłodniejszej aurze:))
Do kolejnego napisania...