Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prezenty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prezenty. Pokaż wszystkie posty

4 kwietnia 2020

No musiałam...

samodzielnie wyrzucić śmieci.
Wiem, że to żaden wyczyn, ale w dzisiejszej sytuacji
to jedynie słuszna możliwość wyjścia z domu na przysłowiowe 5 minut
bez spotykania innych osób.
Musiałam, no musiałam spojrzeć na słońce i poruszać nogami.
I udało się😊; śmieci segregowane wyrzucone, 
obiegłam blok wokół,
a przy okazji pstryknęłam zdjęcia mojemu króliczkowi.
Tempo działań miałam błyskawiczne.


Króliczka zrobiłam w wersji mini dla młodszej wnusi.
 Juleczka ćwiczy chwytanie i przekładanie z rączki do rączki, bo ma już ósmy miesiąc.
Uwielbia też tarmosić włosy lalek, myślę więc, 
że te uszka sprawdzą się przy jej początkowych zabawach.


Królisia zrobiłam z włóczki YarnArt w kolorze leciutkiego różu.
Ten róż jest tak delikatny, że tylko można go dostrzec gołym okiem.


Wysokość tego bawidełka to 17 cm.

Z tego dzisiejszego spaceru miałam dodatkową korzyść.
Dostrzegłam, że obok śmietnikowej altany rosną fiołki.
Nigdy wcześniej nie widziałam tam, tych wiosennych kwiatów, 
choć mieszkam tu osiemnasty rok i śmieci wyrzucam regularnie.
Ot, taka niespodzianka.


Kiedyś wynoszenie śmieci nie sprawiło mi tyle radości. 😉😂
A wszystko dzięki kwarantannie.

Dzisiaj jeszcze chciałam pochwalić się niespodzianką od Lidzi,
którą otrzymałam z okazji urodzin jej bloga.

Zdjęcie całego upominku nie nadaje się do pokazania, więc przedstawiam po kolei;
przydaśki i czekolada,


haftowany jeżyk i misiowy magnesik,


wielkanocne przydasie, a w nich fotelik na jajko
(wydmuszkę dołożyłam do zdjęcia)


Poniżej, fotelik jajkowy z bliska przedstawiam:



Na koniec zostawiłam maleńki majstersztyk Lidzi.
Jest to maciupki igielnik w łupinie orzecha.
Urocza praca, perfekcyjnie zrobiona.

(Serwetka od Janeczki, bardzo pasowała mi do zdjęcia)


Nie mogę wyjść z podziwu nad kreatywnością blogowej Czarnej Damy.
Wciąż mnie zaskakuje swoimi pracami, myślę, że innych też.


Lidziu, bardzo Ci dziękuję za te wspaniałości!
Cieszę się, że mogłam poznać Cię w tym blogowym światku,
a ponadto być posiadaczką Twoich wytworów. 🤗😍

W kolejnym poście pokażę jak wykorzystałam haftowanego jeżyka.

A teraz dziękuję wszystkim za odwiedziny, komentarze,
i do zaś Kochani,
uściski przesyłam,
Alina



8 lutego 2020

Dużo radości i dobrego nastroju

Witajcie Kochani po nieplanowanej przerwie 😊
Myślę, że żadnego Czytelnika tego posta nie zarażę niekończącym się przeziębieniem.
Dzisiejsza wiosenna pogoda oglądana przez okno dała mi sporo energii
i zasiadłam wreszcie do komputera.
Na początek witam Was bielutkimi tulipanami. 


Tulipanki uszyłam w styczniu by odczarować szaroburą aurę,
a dzisiaj świetnie komponowały się z pięknym słońcem.
Może to już wiosna wkrótce?


Tulipany powstały z białego lnu i bawełny w seledynowe paseczki.
Ta tulipanowa dekoracja wprowadziła do mojego pokoju dużo radosnego nastroju.

Pisząc dziś o radości i dobrym nastroju muszę się Wam pochwalić 
pewnym upominkiem.
Do pokazania mam kilka upominków, ale zacznę od prezentu od Ewy.
Pozostałe wymagają niestety poprawy zdjęć.

A więc do rzeczy; Ewa od kilku miesięcy tworzy wspaniały Dziennik Emerytki.
Bardzo długo wymyślałam co bym jej mogła napisać, wkleić itp.
Nie jestem dobra w papierowych zmaganiach, ale zmobilizowałam się i coś powstało.

Za moje "coś" Ewa obdarowała mnie uroczym albumem.
Nie chcę czekać aż Ewa przedstawi moją kartę na swoim blogu,
bo moja praca ma się nijak do stworzonego przez nią albumu.
Album jest w takim klimacie, że sama bym sobie takiego nawet nie wymarzyła.
Oglądajcie, proszę:


Powyżej okładka, poniżej wewnętrzna strona okładki i pierwsza karta.


Każda karta jest jakby podwójna z zagięciem do środka.



Album ma sporo kieszonek i tagów.



Od dawna zapisuję sobie "złote myśli", ważne zdania i powiedzenia.
Teraz mam możliwość umieścić je w zaczarowanym albumie.



Nie wiem jak Was, ale mnie te damy w albumie oczarowały 😊




Aż trudno mi uwierzyć, że takie dzieło może powstać z papieru.


Oczywiście to nie tylko papieru zasługa, ale talent i mistrzowskie wykonanie dały taki efekt.






I na koniec okładka z tyłu;


Czyż nie cudo stworzyła Ewa?

Ja tym albumem jestem zachwycona!
Po pierwsze to wielka pamiątka od Ewy, a po drugie to będzie taki mój sekretnik. 😉

Ewuniu serdecznie Ci dziękuję za tak rewelacyjny album. 😘
Mogę sobie wyobrazić ile czasu poświęciłaś na jego wykonanie
i to wielkie serce jakie w nim zostawiłaś.
Jesteś po prostu WIELKA!!!

Dziękuję Wam za uwagę, pozdrawiam serdecznie
i do kolejnego spotkania
Alina



30 maja 2019

Czapki dla Pigmejków

"Na równiku też jest zimno"- taką akcję ogłosiła na swoim blogu  Justyna.

Chcąc wziąć udział w akcji należy zrobić czapeczkę dla Pigmeja.
Nie będę się rozpisywać co i jak, bo kto ciekawy doczyta u Justynki.

Ja udziergałam cztery czapeczki na drutach i jedną na szydełku.
Przyznam, że w robieniu czapek wygrywają u mnie druty. 
Moje czapki na razie są dziewczyńskie, bo różowe,
jednak Justynka zwróciła mi uwagę-bardzo słuszną, 
że u nich różowy nie musi być wcale dziewczyński.
Wielka racja!!!





Wszystkie różowe czapeczki ozdobiłam szydełkowymi kwiatuszkami.
I co teraz jak różowy u nich może być kolorem chłopców?
No nie wiem...

Ponieważ nie mam weny do robienia kocyków,
zakupiłam jeden 
i mam zamiar jeszcze dziś dziergnąć w odpowiednim kolorze czapeczkę.


W taki oto sposób przypomniałam sobie jak się robi na drutach.

Dziękuję Justynce za wspaniałą akcję i cieszę się, że mogłam się do niej przyłączyć.

Pozdrawiam serdecznie w kolejny deszczowy wieczór,
Alina



17 czerwca 2016

Chwalę się

Wczoraj miałam imieniny, więc sobie słodko leniuchowałam,
przyjmowałam życzenia i niespodzianki. 
Pierwszą niespodziankę dostałam we wtorek od Agnieszki jako wygrana w jej candy.
Ta wygrana to wykrzyżykowany magnesik , zdecoupagowana doniczka oraz ciasteczka ze słonecznikiem.


Zdjęcie zrobiłam przed poranna kawą-u mnie zieloną herbatą w babuszkowym kubeczku.
W doniczce od Agnieszki od razu zamieszkał mój lubczyk, 
a ciasteczka natychmiast przygotowałam do konsumpcji.
Mówię Wam; pycha, pychotka, mniam... przepis u Agnieszki.

Magnesik zagościł na lodówce, a zdjęcie z bliska mam takie;


Agnieszko, bardzo dziękuję za Twoją niespodziankę-to moja druga wygrana w candy.
Sprawiłaś mi ogromną radość.

I drugi etap chwalenia i podziękowań.
A wszystko za sprawą Uli, która pamiętała o moim małym święcie 
i obdarowała mnie rękodzielniczymi wspaniałościami.




Powyższe dzieło zawiśnie na pierwszej tegorocznej naleweczce.

A tego dobra to mi pozazdrościcie:


45 sztuk wspaniałych papierowych różyczek. 
Są tak pięknie i precyzyjnie zrobione, że tylko patrzeć i podziwiać. Ale ja przykleję je pewnie na czymś.

I 10 arkusików papieru do kartek:


A teraz powiedzcie sami, czy kiedyś nie miałam racji pisząc,
 że Ula zmobilizowała mnie do robienia kartek?
I nadal to robi. 
Nie mam więc wyjścia karteczkuję dalej.
Dobra Duszko dziękuję za  pamięć, niespodziankę i Twoje wspaniałe serce.
Powiem pół żartem; "zapamiętam to sobie".

Wszystkim innym dziękuję publicznie za życzenia mailowe 
i cieszę się, że jesteście  ze mną w tym blogowym światku. Dzięki Wam i ja tu jestem.

Pozdrawiam serdecznie i do kolejnego napisania:))