Pewnie się zastanawiacie co tym razem wymyśliłam.
A no nic nowego.
Temperatury powyżej 28 stopni C nie pozwalają mi na normalne funkcjonowanie,
więc nie wymyślam nowości tylko szyję torby.
Kilka dni temu pokazałam torbę z literką M.
Ponieważ się spodobała uszyłam kolejną z wstawką wykrzyżykowaną.
Tym razem ozdobą torby jest lew, tzn tylko jego głowa 😊
Użyta tkanina to domowy recykling.
Kiedyś, kiedy żyłam w przyjaźni z igłą i muliną powstał lew i tygrys.
Miały to być obrazki na ścianę do pokoju wraz z jeszcze dwoma zwierzakami.
Kolejne planowane dwa nie powstały, a lew z tygrysem przeleżały w pudełku kilkanaście lat.
Dziś już nikogo nie uszczęśliwię zwierzęcymi obrazkami,
a torba będzie służyła przy tropikalnych temperaturach.
Zdjęcia zrobiłam na balkonie,
bo na spacer w plener z aparatem nie jestem w stanie się wybrać.
Do zdjęcia załapała się moja roślina - sundawilla.
Z boku widać, że zechciała wypuścić pierwsze pąki, co daje nadzieję, że będzie kwitła.
Bałam się, że te upały nie pozwolą jej przetrwać.
Mój mały balkon z kwitnącymi roślinami to taka namiastka ogródka, gdzie mogę wieczorem pooddychać miejskim powietrzem, a wcześnie rano posłuchać śpiewu ptaszorków.
Pozdrawiam bardzo serdecznie, do kolejnego napisania:))
Alina
PS Dziękuję pięknie za komentarze pod poprzednim nie robótkowym postem.
Cieszę się, że niektórzy jak ja lubią takie spędzanie czasu.
