Dziś nieśmiało decyduje się przystąpić do zabawy wyzwaniowej u
Danusi. Tematem wyzwania jest kolor pomarańczowy, prace można zgłaszać do końca miesiąca, więc bez wstydu, że w ostatniej chwili - zdążyłam. Wiadomo Wam, że ja mało bywam w blogosferze i mało wiem co się u Was dzieje. Ale ostatnio zebrałam się w sobie i pooglądałam co nieco i, trafiłam na wyzwanie. Szybciutko przyszedł mi na myśl pewien biżuteryjny wytwór leżakujący w szafie od kilku dni.
Jak mi pewnego razu było smutaśno, zrobiłam sobie biżuteryjną, energetyczną pocieszajkę w kolorze czysto pomarańczowym. Nie licząc naturalnie metalowych zapięć. Taki kolor kojarzy mi się z soczystą pomarańczą i oczywiście piosenką z lat młodości ("lubię śpiewać, lubię tańczyć, lubię zapach pomarańczy"). To taki miód na moje serce.
Do przygotowania broszki, naszyjnika i kolczyków użyłam satyny i organzy oraz sznurka i rudawych koralików. I tak w 95% moja praca jest pomarańczowa. A więc najpierw banerek wyzwaniowy
a teraz moja pomarańczowa biżuteria z materiału, tak prezentuje się na szarym tle
i na kremowym obrusie
Nie wiem które zdjęcie lepsze dlatego pokazuję oba. Może Danusia nie będzie miała za złe.
Żegnam się dziś z Wami, do następnego razu:))
Zapomniałam o propozycji koloru na następne wyzwanie: może wiosenna zieleń, taka troszkę seledynowa?