8 marca to dzień,
kiedy niektóre z nas uświadamiają sobie jak ważny to dzień dla nas samych.
W pogoni obowiązków zawodowych, domowych, rodzinnych,
brak czasu na dbanie o siebie i swoje potrzeby.
A potrzeby przecież mamy, choć nie zawsze je wypowiadamy.
Mnie dbanie o siebie nie zawsze wychodzi,
ale o innych chętnie się troszczę.
W tym świątecznym dniu chciałam przedstawić Wam
niespodziankę jaką uszykowałam dla najmłodszej kobietki w mojej rodzinie.
Kobietki? no właśnie, od kiedy można mówić kobieta, kobietka?
Według mnie od momentu, kiedy dziecko przejawia kobiece potrzeby.
I taką potrzebą, jaką dostrzegłam u mojej wnusi, (wiek: prawie 18 miesięcy) jest posiadanie torebki.
Torebki nie jako ozdobnika, ale jako niezbędnika do chowania wszystkiego potrzebnego.
Wiecie coś o tym?
A więc taki niezbędnik uszyłam, przyozdobiłam i zabawa gotowa;
Torebeczka w kształcie domku dla misiowej mamy, żeby zabawa dobrze się kojarzyła.
Daszek domku zapinany na rzepy, a w środku wszyty zamek.
A wszystko po to, by mała dama rozwijała koordynację ruchową, sprawność manualną
(tu skrzywienie babci)
i oczywiście kobiece potrzeby:))
Ostatnio troszkę więcej czasu spędziłam w domu (czyt. w łóżku) i w internecie
i jak rzadko, wypatrzyłam ciekawe wyzwanie
BYĆ KOBIETĄ.
Zdecydowałam się pokazać swoje nieprofesjonalne dzieło innym spoza czytelników mojego bloga.
Myślę, że nadaje się pod zadany temat.
Zgłaszam więc torebkę na powyższe wyzwanie.
I jeszcze, autorka wyzwania pyta: "Jaką kobietę wybierzecie?",
ja odpowiadam, że tym razem bardzo praktyczną:))
Co o tym myślicie?
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie, życzę mnóstwa radości nie tylko w Dzień Kobiet
i do kolejnego napisania...