22 lutego 2015

Moje krzyżyki

... oczywiście na kanwie. Zakończyłam robotę muffinkową, (pierwszą), na którą zapisałam się u Sylwii. Przyznam, że krzyżykowanie to wyjątkowo żmudna praca. Wiem powiecie, że każda ręczna robota wymaga czasu, wytrwałości, cierpliwości i takie tam inne.
Jakoś dawno nie zajmowałam się haftowaniem i pewnie dlatego uznałam prawdziwą wartość tego zajęcia. Oto efekcik mojego zmagania z igłą:


Sylwii muffinka miała taką niby rameczkę, którą ja świadomie pominęłam. Jeszcze nie zaplanowałam do czego muffinkę wykorzystam, stąd taka moja decyzja.
Przypomniałam sobie jeszcze o innych moich wytworach krzyżykowych poczynionych bardzo dawno temu, kiedy nie prowadziłam bloga. Pokazuję je na dowód, że z rękodziełem jestem zaprzyjaźniona od niepamiętnych czasów.



Może za jakiś czas znowu coś odgrzebię w czeluściach mojej rękodzielniczej szafy i będę miała co Wam pokazać. A teraz pozdrawiam i życzę wszystkim dobrej nocki:))

11 komentarzy:

  1. Wiedziałam że będzie wyglądać rewelacyjnie, ciekawe jak ją wykorzystasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie zdecydowałam co z nią zrobię. Jak wyszyję kolejną, może sam pomysł się pojawi:))

      Usuń
  2. Piękne krzyżyki! :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. śliczne krzyżyki :) babeczka świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapraszam na morską wymiankę:)
    http://dekupagekinii.blogspot.com/2015/02/tak-na-zakonczenie-zimy-poczatek-wiosny.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, podejmę się morskiego tematu:)

      Usuń
  5. Bardzo ładna muffinka, warto się było pomęczyć dla takiego efektu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malutka praca, ale czasochłonna:))

      Usuń
  6. I bez ramki wygląda pięknie:) A lutowa równie smaczna:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj Alinko, Ty jesteś Kobieta wszechstronnie uzdolniona:) I zachwycasz coraz to nowymi wyzwaniami.
    p.s.Oczywiście czekam na efekty praz z kurkami:)
    Pozdrowionka ze słonecznego Krakowa:) Sąsiadko...

    OdpowiedzUsuń